HRakterna środa – czy czas wrócić do pracy zdalnej?

Wbrew oczekiwaniom wszystkich, pandemia COVID-19 nie ustaje, a wręcz przeciwnie, coraz bardziej nabiera na mocy. Zaczynając od września, liczba zachorowań w Polsce systematycznie wzrasta, osiągając z dnia na dzień kolejne rekordy. Jeszcze z początkiem roku szkolnego chorych było 550, lecz już 10 października wartość ta przekroczyła 5 tysięcy. Wraz z tym, rząd podjął decyzję zwiększenia obostrzeń i nałożenia na całą Polskę żółtej strefy, ale czy to znaczy, że czas na to, aby powrócić do pracy zdalnej?

Statystyki nie kłamią. Czwartego marca zanotowaliśmy w Polsce pierwszy przypadek koronawirusa. Pacjent zero przywiózł koronawirusa z sąsiadujących nam Niemiec, a wszystkie osoby, które miały z nim styczność zostały poddane kwarantannie. On sam trafił do szpitala.

Wraz z pierwszym odnotowanym przypadkiem, dochodziły kolejne. 2 kwietnia liczba ta urosła do 392 chorych i średnio taki wynik dominował przez następne tygodnie, aż do początku sierpnia, kiedy wzrosła dwukrotnie. Nadal jednak nic nie wskazywało, że w najbliższym czasie doczekamy nagłego wybuchu. Drastyczne zmiany doszły do nas wraz z pierwszymi dzwonkami w szkołach.

19 września liczba zachorowań po raz pierwszy przekroczyła granice tysiąca, żeby z przyjściem października dobić swojej dwukrotnej wartości. Na dzień dzisiejszy z każdym dniem dowiadujemy się o kolejnych 5 tysiącach chorych. Zainteresowanym warto wskazać aktualne statystyki.

Jak firmy poradziły sobie z początkiem pandemii?

Na reakcje firm długo nie trzeba było czekać. Z dnia na dzień, w początkowej fazie pandemii, okazało się, że niemożliwe stało się możliwym i większość firm, które mogły sobie na to pozwolić, przeszły na pracę zdalną. Aż 88% organizacji wybrało pracę zdalną, a 97% zaprzestało wysyłać pracowników w podróże służbowe. Tak przedstawiały się wyniki raportu Gartner przeprowadzonego na próbie 800 firm w marcu. 

I rzeczywiście opisywana sytuacja zgadza się ze statystykami opracowanymi w Google Trends. Można wyczytać z nich zmiany dotyczące przemieszczania się w ujęciu czasowym. I faktycznie od marca do maja widać, że ludzie przebywali głównie w domu.

Praca zdalna – wady i zalety

Nowa sytuacja wywołała ogólnoświatowe poruszenie. Nikt nie spodziewał się, że z dnia na dzień, przyjdzie nam mierzyć się z takim wyzwaniem, co jeszcze bardziej wzmacniało poczucie niepewności oraz wzmagało nieporadność, wobec zastanej sytuacji. Jednak zarówno pracodawcy, jak i pracownicy szybko zaadaptowali się do nowych warunków. A co więcej – szybko zaczęto zauważać zalety przejścia na zdalny tryb pracy:

  • Zwiększona produktywność – raport Inc. Magazine wykazał, że pracownicy pracujący z domu są zwykle o 20% produktywniejsi, niż będąc w biurze.
  • Szybsze osiągniecie celów – jak zostało wskazane w jednym eksperymencie, home office sprzyja szybkości w osiąganiu celów!
  • Szczęśliwsi pracownicy – naukowcy z Penn State University wykazali, że pracując zdalnie mamy większą elastyczność i kontrolę nad naszym czasem, a co za tym idzie – jesteśmy szczęśliwsi.
  • Oszczędność czasu – o tym, że transport z domu do biura potrafi ukraść każdemu z nas trochę życia, mówić nie trzeba. Pracownicy zdalni problemu z tym nie mają. A w dodatku są mniej narażeni na stres!
  • Oszczędność pieniędzy – praca z domu to oszczędność nie tylko czasu, ale także pieniędzy!

Oczywiście nie wszystko złote, co się błyszczy. Wraz z pracą zdalną przychodzi także kwestia zaufania ze strony pracodawcy, a także samodyscypliny pracowników. W przypadku wybrania pracy full remote, takie sprawy wiszą ledwo na cienkim włosku, który w każdej chwili może pęknąć. Więc chociaż nad zaletami tego rozwiązania można się rozpływać, to zawsze na uwadze warto mieć niebezpieczeństwo, jakie się z nim wiąże. 

A jak firmy radzą sobie obecnie?

Z przytoczonych wcześniej statystyk wyraźnie widać gwałtowny trend, wiążący wszystkich w domach, lecz niczym supernova rozbłysnął on tylko na chwilę, żeby w krótkim tempie zgasnąć. O ile Polacy spędzili w pierwszych miesiącach pandemii lwią część czasu w domach, tak już w lipcu zmiany w przemieszczeniu wahały się między wartością sprzed pandemii, co stanowi potwierdzenie, że powoli wracano do dawnego trybu pracy.

Odblokowały się nie tylko sklepy, ale również restauracje, puby czy kluby, którym lockdown wyrządził bardzo poważne szkody. Wraz z nimi, ograniczenia zaczęły znosić także firmy, które przeszły z pracy zdalnej, na model hybrydowy. Biura ponownie zaczęły zapełniać się ludźmi, lecz tym razem rotacyjnie, pozwalając na to, aby połowa pracowników została w domu, bez narażania się na kontakt z innymi. Takie rozwiązanie wprowadziliśmy również w Just Join IT.

Mimo krótkiego rozluźnienia w zagrożeniu zachorowaniem pandemia nadal nie ustępuje i w dalszym ciągu zbiera swoje żniwa. Już największe organizacje, pomimo wcześniejszych założeń, zaczęły przedłużać okres pracy zdalnej.

Takim przykładem jest między innymi Microsoft, który pierwotnie planował utrzymać ten tryb do stycznia 2021 roku. Jednak w trosce o swoich pracowników dał im możliwość wyboru – od października mogą zdecydować, czy dalej chcą pracować w modelu hybrydowym, czy na stałe przejście na home office. W przypadku drugiej opcji potrzebują na to tylko zgody od swojego managera. 

– Pandemia COVID-19 zmusiła nas wszystkich do myślenia o życiu i pracy w nowy sposób – mówi Kathleen Hogan, dyrektor działu kadr Microsoft, w notce skierowanej do pracowników. – Oferujemy możliwie największą elastyczność, aby wspierać indywidualne style pracy, jednocześnie równoważąc potrzeby biznesowe i dbając o to, abyśmy żyli zgodnie z naszą kulturą.

Co będzie teraz?

Wraz ze zwiększoną zachorowalnością na koronawirusa w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy rząd ogłosił kolejne obostrzenia, a także nałożył na całą Polskę strefę żółtą. Liczba osób zarażonych koronawirusem z dnia na dzień jest coraz większa i tak jak w przeciągu pierwszych miesięcy pandemii było ich średnio 400 na dzień, tak teraz, w ostatnich dniach sięgnęła ona 5 tysięcy. Warto sobie postawić pytanie: czy w związku z tym nie czas wrócić do w pełni zdalnego trybu pracy?


Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com.